20 marca 2013

organizer na szydełka

Wymagały uporządkowania, a raczej zebrania w jedno miejsce i nie mam tu na myśli pudełka z akcesoriami. One musiały mieć coś, żeby właśnie w tym pudełku były w jednym miejscu.
Pomysł znaleziony gdzieś w sieci... i muszę przyznać, że całkowicie mi odpowiada.
Potrzebna jest mata bambusowa i guma odpowiedniej szerokości.

Matę przecięłam na pół, tyle wystarczy, żeby schować szydełka

Do brzegu przyszyłam gumkę i przeciągnęłam do końca, przyszyłam i dodałam wstążkę do wiązania całości. 


A tak prezentuje się z zawartością:

Niestety wiązenie na kokardkę, mimo że wydląda uroczo, jest nie praktyczne. Kokardkę zastąpiła więc guma, troszkę szersza od tej użytej wcześniej. Do gumy doszyłam kokardkę na stałe i ... też jest uroczo :)


Wersja pierwsza

Wersja druga - bardziej praktyczna

Z drugiej połowy maty powstało opakowanie identyczne, na druty KP.



18 marca 2013

Wersja MAXI

Ha! Jest i wersja maxi.
Po mniejszej wersji wiedziałam "z czym to się je". Wszystko zaplanowałam. Zebrałama materiały i uszykowałam tyle rurek, zby wypleść całość za jednym razem. Jak znam siebie to "skończę później" oznacza bardzo odległe później ;)
Były więc rurki, w ilości ogromnej (tak na wszelki wypadek:), kartonik na dno i 3 puszki po koncentracie kompotu....oj jak pilnowałam, żeby nikt ich nie wyrzucił.
No i zaczęło się....


kolejne puszki, oczywiście z odciętym dnem i wieczkiem, rzecz jasna ;) przymocowałam  poprzedniej taśmą klejącą. Skończyłam zadziwiająco szybko.

Później bejca. Kupiłam jaśniejszą od poprzedniej i wyszło całkiem tak, jak chciałam. No może pomijając lekkie nierówności w splocie. Teraz już wiem skąd się wzięły, przynajmniej tak sądzę. Wynika to z różnych rurek. Część była z innych gazet i były troszkę cieńsze. Jak się okazało ma to znaczenie...  
 A tu już po lakierowaniu
Ponieważ puszki zostały w środku i nie był to najpiękniejszy widok, pomyślałam, że najlepiej schować tą maszkarę. Jako pomoc - spodnie kupione w SH, jakieś takie nie dokońca "moje"

Cyknęłam więc nogawkę i wkładka gotowa :)


15 marca 2013

kolorowo

Nic się nie marnuje, nic nie wyrzucam. Z resztek, małych moteczków, które doczekały się mojego zainteresowania

Zrobione na szydełu, wypełnione - a jakże inaczej - resztkami włóczki, więc dozwolone ewentualne pranie w palce :)
W pudełku z resztkami niewiele ubyło, więc powstały jeszcze dwa... Dostały koleżanki :)

Hmmm, jeszcze zostało resztek ....

14 marca 2013

wersja mini

Kręcę i plotę.....
Kręcę rurki i plotę koszyczki. WPADŁAM... Jes kilka miejsc w domu, gdzie w ramach większej organizacji i planowania życia rodzinnego przydałyby się koszyczki. Plan amibitny, ale możliwy do zrealizowania :)
Na początek, w celu nabrania wprawy - wersja mini


Tu świeżo wypleciony, pomyślałam no,no chyba dam radę.
Pomalowałam, ale ciut za ciemna bejca. To nic, skończył na biurku w pracy.



Siłą rozpędu powstała też wersja maksi - do przedpokoju, na parasole, bejcę już wybrałam jaśniejszą i wygląda lepiej. Czeka tylko na lakierowanie, ale jakoś mi nie podrodze po lakier...
Za to rurek wciąż przybywa! I.......nowych pomysłów też ;)


04 marca 2013

papierowy

Z potrzeby chwili powstał koszyk na robótki bierzące. Właściwie półprodukty mają swoją kryjówkę, ale projekt - projekty ;) - w trakcie takowej nie mają. Właściwie nie miały - już się doczekały :)
Nie jest jakiś super stabilny ale jego przeznaczeniem jest stać w miejscu, najbliżej jak się da, żebym w każdej chwili mogła do niego sięgnąć
Powstał z papieru pakowego. Pocięty na paski po 20 cm


Później każdy pasek złożyłam na pół i znowu na pół - żeby był troszkę szywniejszy - i przeszyłam po brzegach na maszynie.



No i potem już tylko wypleść koszyk. Właściwie to kosz, bo się trochę zapędziłam, ale tak zostanie.
W sumie to jestem zadowolona :)







W miejscach gdzie paski sięprzeplatały dałam po toszkę kleju żeby było troszę łatwiej pleść, nic się wtedy nie wysuwa. Koszt kosza - 4 zł za papier, no a reszta to koszty własnej pracy.