18 marca 2013

Wersja MAXI

Ha! Jest i wersja maxi.
Po mniejszej wersji wiedziałam "z czym to się je". Wszystko zaplanowałam. Zebrałama materiały i uszykowałam tyle rurek, zby wypleść całość za jednym razem. Jak znam siebie to "skończę później" oznacza bardzo odległe później ;)
Były więc rurki, w ilości ogromnej (tak na wszelki wypadek:), kartonik na dno i 3 puszki po koncentracie kompotu....oj jak pilnowałam, żeby nikt ich nie wyrzucił.
No i zaczęło się....


kolejne puszki, oczywiście z odciętym dnem i wieczkiem, rzecz jasna ;) przymocowałam  poprzedniej taśmą klejącą. Skończyłam zadziwiająco szybko.

Później bejca. Kupiłam jaśniejszą od poprzedniej i wyszło całkiem tak, jak chciałam. No może pomijając lekkie nierówności w splocie. Teraz już wiem skąd się wzięły, przynajmniej tak sądzę. Wynika to z różnych rurek. Część była z innych gazet i były troszkę cieńsze. Jak się okazało ma to znaczenie...  
 A tu już po lakierowaniu
Ponieważ puszki zostały w środku i nie był to najpiękniejszy widok, pomyślałam, że najlepiej schować tą maszkarę. Jako pomoc - spodnie kupione w SH, jakieś takie nie dokońca "moje"

Cyknęłam więc nogawkę i wkładka gotowa :)


2 komentarze:

  1. Po prostu REWELACJA! Wygląda niesamowicie stylowo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) świetnie prezentuje się w przedpokoju:)

      Usuń