28 kwietnia 2013

wreszcie...

Kręcę rurki, plotę koszyki, ale byłam tak pewna swoich możliwości, że nie używałam żadnej formy do koszyków. I tak powstały dla Mamy w ramach prezentu urodzinowego dwa duże kosze na mulinę... no i ... dobrze że Mama wyrozumiała kobieta ;) koszyki wyszły jak z pijanego statku... takie zwichrowane. Ale bez paniki - skończyły na półce w szafie, więc będą wykorzystane.
Kiedyś obiecałam koleżance z pracy kosz na apaszki. Kiedyś tzn tak dawno, że zapomniała, że obiecałam hmmm, tylko że ja pamiętałam... Postanowiłam nie zgrywać bohatera. Dno koszyka jest z tektury i całość wyplotłam wokół pudła odpowiedniej wielkości. Nie miałam żadnych wytycznych co do koloru więc zużyłam resztki bejcy w kolorze dąb, polisander i trochę wiśni.


Prezent bardzo się podobał. Tym bardziej, że czas realizacji bardzo długi :) więc prezent był niespodzianką! Chyba biedaczka przestała liczyć, że go dostanie :)

11 kwietnia 2013

Notes

- Nie wyrzucaj tych reklamówek!
- Ale tu są oderwane uszy...
- To nic nie przeszkadza :)

To się K. zdziwił...


Zrobię sobie notes...
Słyszałam kiedyś, że pod wpływem ciepła mozaika z reklamówek stopi się w całość...więc spróbuję


Trzeba to wszystko przeprasować żelazkiem, niezbyt gorącym i koniecznie przez papier do pieczenia (tak nie zniszczymy żelazka). Zbyt mocno nagrzane żelazko spowoduje szybki skurcz folii i koniec naszej zabawy. Lepiej więc powoli ale skutecznie, na bieżąco kontrolując sytuację wewnątrz papieru.

i tu przykład jak kończy się pośpiech ;)

a gdy już się udało, docięłam odpowiedni wymiar i na maszynie przyszyłam do podkładki-okładki. Całość zbindowałam i gotowe.

I teraz mam wszystko co ważne zapisane w jednym miejscu i zawsze przy sobie, ponieważ format idealnie pasuje do torebki. A i najważniejsze jak skończy się rok nie będę musiała wszystkiego przepisywać do nowego kalendarza, bo teraz mam notes , któremu upływ czasu nie groźny :)
No chyba, że zapiszę go całego.....