28 kwietnia 2013

wreszcie...

Kręcę rurki, plotę koszyki, ale byłam tak pewna swoich możliwości, że nie używałam żadnej formy do koszyków. I tak powstały dla Mamy w ramach prezentu urodzinowego dwa duże kosze na mulinę... no i ... dobrze że Mama wyrozumiała kobieta ;) koszyki wyszły jak z pijanego statku... takie zwichrowane. Ale bez paniki - skończyły na półce w szafie, więc będą wykorzystane.
Kiedyś obiecałam koleżance z pracy kosz na apaszki. Kiedyś tzn tak dawno, że zapomniała, że obiecałam hmmm, tylko że ja pamiętałam... Postanowiłam nie zgrywać bohatera. Dno koszyka jest z tektury i całość wyplotłam wokół pudła odpowiedniej wielkości. Nie miałam żadnych wytycznych co do koloru więc zużyłam resztki bejcy w kolorze dąb, polisander i trochę wiśni.


Prezent bardzo się podobał. Tym bardziej, że czas realizacji bardzo długi :) więc prezent był niespodzianką! Chyba biedaczka przestała liczyć, że go dostanie :)

1 komentarz:

  1. Ja też się rzuciłam na zrobienie takiego wielkiego kosza. I chociaż pion trzyma, to widać wszelkie nierówności. Już wiem, gdzie popełniłam błędy i mam zamiar skorygować je przy drugim. U Ciebie wszystko równiutko i pięknie!

    OdpowiedzUsuń