19 czerwca 2013

bo kocham bransoletki...

Ostatnio, wszędzie tam gdzie zaglądam jest bardzo monotematycznie.... bransoletki, koraliki i cudowne sznury koralikowe :)
Nie byłabym sobą gdybym nie spróbowała. Uwielbiam ten moment, gdy znajduję coś nowego, coś czego jeszcze nie umiem. Wciska się to wtedy w moją głowę, kłębi się i nie daje spokoju... więc robię sobie dobrą kawkę, chowam się w ustronne miejsce i próbuję, ćwiczę i uczę się nowości. Tak było i tym razem.
A oto efekt :)


Wpadłam! Bardzo mi się to podoba. Obie już poszły w świat. Jedna dla Mamy druga dla koleżanki - spłacam dług wdzięczności :)
Uplotłam też całą masę bransoletek shamballa.
w roli modela - wałek do ciasta :)
Wszystkie już "wyszły" z domu i jak zwykle nie ma żadnej dla mnie... Dobrze mówą, że szewc bez butów chodzi :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz