23 grudnia 2014

Najlepsze życzenia

Spokojnych, pełnych miłości Świąt Bożego Narodzenia!
Wielu wspaniałych pomysłów i ogromu czasu na ich realizację.
Zdrowia i miłości!
Oraz wiele szczęścia w Nowym Roku!

Karol INA


15 grudnia 2014

Czy oversize może być za duży?

Myślę, że tak...Przynajmniej takie mam wrażenie po uszyciu tej sukienki.
Niby fajna, luźna i taka... "bezpieczna" bo można zjeść więcej na święta, ale coś mi nie leży.
Sukienka - model 116 z lipcowej burdy. Dzianina Ottoman kupiona w lokalnej pasmanterii. Fajnie się szyje i mam nadzieję, fajnie będzie się nosić.
Co mi nie pasuje?
- za szerokie rękawy
- zaszewki piersiowe jakby z nisko
- zbyt płytki dekolt - uwiera mnie w szyję
- myślę, że rozmiar 36 leżałby znacznie lepiej

Właściwie to mam mieszane uczucia. Wykrój schowałam, ale myślę, że wrócę do niego, żeby go lekko zmodyfikować i spróbować jeszcze raz.
Teraz jednak czas zabrać się za świąteczne prezenty dla Mamy i Siostry.

10 listopada 2014

Dam maki Mamie

Prawie miesiąc temu wrzuciłam fotkę pudełka z dłłłuuuuuugą nitką nawleczonych maleńkich koralików.

Przez ten czas dziergałam dzielnie komplet dla Mamy. Powstał naszyjnik i bransoletka. Umówiłyśmy się, że nie będę się spieszyć, bo docelowo ma to być uzupełnienie kreacji Mamy na ślubie mojej Siostry.
I tak ... ślub w czerwcu przyszłego roku .... a Mama ma gotową biżuterię...
NIE MOGŁAM wytrzymać... bardzo mi się podobało, to co wychodziło i chciałam zobaczyć więcej i więcej. Nawet kosztem codziennych spraw domowych :) Trudno - prasowanie nie ucieknie ;) ( nie uciekło i samo też się nie poprasowało)
Maki gotowe. Więc teraz nadrabiam domowe zaległości :)


No i pora na maki dla Mamy
Największy problem miałam nie z wydzierganiem naszyjnika, ale z jego wypełnieniem. Jest dość gruby i musiał mieć coś w środku, żeby ładnie się układał, nie zapadał i nie zaginał. I tu się zaczęła burza mózgów.
Frydzia w swoim kursie zaleca użycie wężyka silikonowego. Kupiłam i ... to nie to, naszyjnik sterczał jak opona na szyi. Trzeba było wymyślić coś innego. Szukałam w sieci, ale poza wężykiem znalazłam tylko pomysł na wykorzystanie wełny czesankowej.... hmm bałam się, że będzie się "wałkować" wewnątrz i powstaną miejscowe zgrubienia. Więc nie wełna, trzeba było wymyślić coś innego.
I jak to zwykle u mnie bywa odłożyłam projekt na jakieś kilka dni, ale nie zapomniałam o nim :) Mam tak, że jak mnie nic nie "ciśnie" to wymyślę rozwiązanie, wcześniej czy później :) No i wymyśliłam....
Padło na linkę taką z marketu budowlanego. Stałam w sklepie i mierzyłam do mojego naszyjnika każdą grubość aż znalazłam. (miny klientów i pana z obsługi sklepu bezcenne!)
Teraz jest, jak być powinno :) Naszyjnik pełniutki, ale plastyczny i pięknie układa się na szyi.
Mama zachwycona, a to dla mnie największa radość :)

 Troszkę danych technicznych:
 - naszyjnik i bransoletka dziergana z  koralików Toho 15, na 30 koralików w rzędzie
 - długość naszyjnika 60 cm
 - długość bransoletki 18,5 cm

Zdjęcie z właścicielką będzie, ale musi być piękne w każdym calu, więc będzie sukienka, piękna fryzura, biżuteria czyli piękna Mama - wtedy będzie fotka :) Jak nie będzie chciała pozować to i tak ją uchwyci jakiś obiektyw - Mama Panny Młodej nie umknie fotografom.
Tak więc fotka będzie, ale jeszcze długo - tak się  wyrwałam z tymi makami...


03 listopada 2014

Otulamy się :)


Dwa kominy z resztek dzianin wygrzebanych z szafy :)

I tu jak na dłoni widać jakie jesteśmy. My - to znaczy moja Siostra i ja. Ten pierwszy jest dla Młodej - postrzelonego, żywiołowego świrusa, a drugi dla mnie....ja już nie jestem świrusem :)

Wymiary kominów - komuś może się przyda - długość 140 cm, szerokość 40 cm.
W zasadzie to są ok. Ale do zimowej kurtki muszę pomyśleć nad nowym, troszkę krótszym, żeby bardziej przyleał przy szyi, bo ja zmarźluch jestem okropny :)

01 listopada 2014

12 czapek

Dołączyłam dziś do wyzwania 12 czapek w jeden rok.
Sprytnie pomyślane. Nieduże projekty, które nie będą kolidowały z innymi - większymi.
Fajne wyzwanie ponieważ:
  • bardzo lubię czapki
  • nie mam ich za wiele, a to dobra okazja, żeby to zmienić :)
  • mam takie chwile w ciągu dnia, kiedy mogę zająć ręce jakąś robótką, ale to koniecznie musi być coś małego, co łatwo schowa się w torbie. Do tej pory były to sznury koralikowe, nawleczone, przerobione w różnym stopniu - ukryte w kosmetyczce :) teraz to będą czapki! 
  • no i myślę, że na 12-tu się nie skończy :)


17 października 2014

Caprice

Długo nic nie pisałam.
Nie dla tego, że nic nie robiłam i nie mam co pokazać...
Otóż mam i to sporo, tylko czas mi się jakoś skurczył ;)
Przeważnie jak siadałam żeby napisać kilka słów, zaczynałam przeglądać Wasze blogi i ... wsiąkałam na tyle, że kończyło się na czytaniu, a nie pisaniu czegoś u siebie :)
Więc teraz spieszę nadrobić zaległości.
Na początek bransoleta caprice.


Dużo jej w koralikowym świecie. A ponieważ lubię wyzwania, lubię poznawać nowe techniki i uczyć się nowych rzeczy więc musiałam spróbować.
Jestem zadowolona, bransoleta jest duża, tak jak lubię fajnie prezentuje się na ręce.

******
W kwestii wyzwań...
- ponad 15 metrów nawleczonych koralików - drobniutkich "piętnastek"
- 5 dni nawlekania koralików
- teraz dziergam w wolnych chwilach, ale robótka z tych drobinek przybywa bardzo powoli

Patent z pudełeczkiem to dzieło Męża mego :) Fajna sprawa bo nitka się nie skręca, a koraliki czekają "na swoją kolej" w pudełeczku.


29 sierpnia 2014

Dmuchawce, latawce, wiatr....



Nie ma co za dużo pisać.
Materiał ten sam co na sukienkę dla Siostry. Wykrój też ten sam.
Dodałam jednak rękawki 3/4. Na obecną pogodę i jeszcze na początek jesieni przyda się o wiele bardziej niż model bez rękawków.
Zwęziłam troszkę w okolicach talii.
Mój model jest też dłuższy od poprzedniego o jakieś 10cm...., po 1cm na każdy rok różnicy wieku między mną a Siostrą ;) .......młoda niech nosi krótkie, ja wolę już ciut dłuższe.
Dmuchawce to dzieło dziadka Oliwki, o której pisałam w poprzednim poście.
 Taka współpraca :)
 Dużo potrafią moje ręce, chętnie poznaję i doskonalę nowe techniki, jednak malować, rysować itp. to ja nie będę. A szkoda... Mam problem z narysowaniem linii prostej, więc o bardziej skomplikowanych dziełach mowy nie ma. Ja tylko poprawiłam farbkami do tkanin to co zostało naszkicowane.

Bardzo dziękuję, za tyle miłych słów pod ostatnimi postami!
Napędzacie mnie do działania :)


Pozdrawiam Karol INA

27 sierpnia 2014

Oliwkowe love

Oliwka to wnuczka świetnej Babki, z którą pracuję.
A skoro lubię Babcię Oliwki to wymyśliłam prezent dla Maluszka.
 Troszkę mi pokrzyżowała plany, bo urodziła się miesiąc wcześniej, a ja byłam "w połowie drogi".

Wtedy troszkę zwolniłam tempo, bo już nie gonił mnie termin :)

Za tydzień odbędzie się chrzest Oliwki więc dostała prezent od cioci na tę właśnie okazję :)

25 sierpnia 2014

Zestaw plażowiczki .... na koniec lata

Z prezentem dla Mamy zawsze jest jakiś problem...
Mama się nie maluje - więc kosmetyki odpadają.
Mama nie ma klasycznej figury w rozmiarze 36-38 - więc kupno fajnego ciuszka odpada (o ile prezent ma być niespodzianką).
Prezent ma być dla Mamy, a nie dla domu, więc prezenty w stylu wazon czy świecznik odpadają. 
I tak główkowałam jak przy każdej okazji, kiedy należy przyjść z prezentem ... i wymyśliłam torbę na plażę. Wykrój sprawdzony więc szybko poszło.
Szyłam już taką torbę dla siebie. Sprawdziła się więc Mama dostała drugą wersję.


Ponieważ znam moją Mamę tak dobrze, że wiem na 1000%, że na plażę zabierze ze sobą jakąś robótkę (choćby namniejszą) powstał jeszcze woreczek robótkowy.



Pozostaje tylko trzymać kciuki za dobrą pogodą na czas wypoczynku Rodziców.

.....
Wciąż mam w planach takie woreczki na moje robótki... i chyba już pora plany wprowadzić w życie!




15 sierpnia 2014

Obiecanki cacanki

Czasem powinnam się ugryźć w język....
Kiedy trafiłam w sklepie na tą dzianinę była ze mną moja Siostra. Kiedy okazało się, że to na sukienkę oczka jej błysnęły, uśmiechnęła się i jak ten kot ze Shreka patrzyła na mnie tymi ślepiami..... Spoko - starczy na dwie, to się załapiesz :)
 I Właśnie tu powinnam była się ugryźć w język
Nie, nie dla tego, że nie chciałam jej uszyć sukienki... tylko dlatego, że w 99,9% takich sytuacji włącza mi się .... właściwie to nie wiem jak to nazwać... no opór mi się włącza. 
Nie lubię czegoś "musieć", nie lubię terminów - tych kiedy dotyczą projektów powstających w tzw. międzyczasie - tzn. wtedy kiedy jestem po pracy, dom ogarnięty, obiad ugotowany, gary pomyte i pies wybiegany i ja też :). Wtedy łapię się za przyjemności  - bo przecież nie można tak nic nie robić :)
I wtedy nie lubię pośpiechu, bo przecież obiecałam... tak, Siorka czekała na sukienkę.... uwaga ... 2 miesiące.
Ależ Ona jest cierpliwa :)
No to skoro tyle czekała musiałam wymyślić coś więcej...
Sukienka prosta z założenia, nie krępująca ruchów no i oczywiście z kieszeniami :)
Jaskółki malowane farbą do tkanin. Niestety nie jestem aż tak zdolna, żeby porywać się na samodzielne  malowanie, więc znalazłam grafikę w sieci i zrobiłam szablon.

Kontury odrysowałam markerem do tkanin. A później tylko "wypełniłam" jaskółki.
Siorka zadowolona. Pewnie bardziej, z tego, że się doczekała sukienki :)
Teraz już nic nie będę mówić.... będę działać :) bez przymusu, bez pośpiechu i presji - czysta przyjemność dawkowana w wolnym czasie :)
A ewentualnych obdarowanych będę uszczęśliwiać z zaskoczenia :)

I jeszcze kilka fotek sukienki




 Pozdrawiam Karol INA


11 sierpnia 2014

Ombre na jesień

Dziergałam wieczorami, w trakcie kiedy mój Mąż oglądał mundialowe mecze. Mundial się skończył, a ja nie skończyłam swetra... Było trudno, bo robił się coraz większy, a mi coraz cieplej (grzał w kolana aż tylko :)
Ale dobrnęłam do końca.




Efekt ombre osiąnęłam dzięki włóczce, która składa się z 6 niteczek. Na początku wszystkie szare, później jedna ciemna i 5 szarych.... i tak do końca, aż wszystkie 6 było ciemnych. Na zdjęciach widać pasy, jakie stworzyła włóczka, tak na żywo różnica jest dużo delikatniejsza.

Włóczka miała wiele łączeń. Tu skorzystałam z tej metody. Naprawdę się sprawdza, łączeń nie widać i co najważniejsze - nie muszę chować miliona nitek z supełków powstają przy innych metodach.

........
W planach był inny sweter, ale w pasmanterii nie było włóczki, którą sobie upatrzyłam. Pani zdziwiona powiedziała, że takie włóczki będą jesienią.... taaa tylko, że ja chcę sweter mieć gotowy na jesień ;) 

Pozdrawiam Karol INA


04 sierpnia 2014

Reszta do kompletu

Będzie krótko, bo mam problem z organizacją mojego czasu.
 Uszyte jakiś czas temu, długo czekały na zdjęcia.
Potem zdjęcia czekały na prezentację.
...........Czas przelatuje mi między palcami :)....................


Podkładka pod maszynę - potrzebna, bo stół na którym szyję jest podatny na zarysowania. Więc dmuchając na zimne uszyłam podkładkę. Warstwa materiału, z którego uszyłam pokrowiec na maszynę, warstwa czarnej bawełnianej tkaniny i wewnątrz ocieplina. Miałam małe trudności z obszyciem brzegów, ale w końcu się udało. No i żeby pasowała do pokrowca jest też drzewko. Nie pikowałam jakoś obficie... nie chciałam przesadzić.
Woreczek - wewnątrz kable i pedał gazu do maszyny. Wszystko w jednym miejscu. I do tego prezentuje się całkiem fajnie :)
I jeszcze cały komplet
Pozdrawiam Karol INA

p.s. ogromnie dziękuję, za miłe słowa pod poprzednim postem. Takie komentarze motywują do działania :)

12 lipca 2014

Pokrowiec

Mój Singer od zakupu mieszkał w kartonie, w którym go kupiłam.  Do wielu rzeczy w temacie szycia doszłam metodą prób i błędów. Po każdym małym sukcesie coraz chętniej próbowałam znowu i znowu. I tak zmęczony karton coraz mniej nadawał się do przechowywania maszyny.
Był w zestawie jeszcze pokrowiec... a raczej cerata służąca jako pokrowiec. Lekko zahaczona darła się, i tyle jej było.
Tak więc, skoro coraz bardziej rozumiem moją maszynę, wracam do niej coraz częściej, karton poszedł w odstawkę - a Singer dostał miejsce na półce... No, ale w takim podartym pokrowcu? Nie.... dostał nowy :)
Pomysł z drzewkiem nie jest mój. Zobaczyłam go tu i bardzo mi się spodobał :) Tak więc odgapiłam. Fajny sposób na dekoracyjny akcent.
Pokrowiec uszyty jest  z dwóch warstw zasłonki kupionej w SH. Pomiędzy warstwa ociepliny, żeby forma była zachowana. Dodałam czarne wypustki. Moje pierwsze i muszę przyznać, że nie taki diabeł straszny :)
Zadowolona jestem też z otworu na uchwyt maszyny.

Tak obawiałam się tej dziury, że rozważałam ominięcie tego elementu. Tylko jak potem przenosić maszynę na stół w kuchni, który zmienia się w warsztat pracy coraz częściej... Tak więc dziura musiała być! I udało się :)
Jestem bardzo zadowolona z efektu. Z konieczności powstanie jeszcze woreczek na kable i "pedał gazu". Ale o tym następnym razem :)
Jeszcze parę fotek:




I ponieważ znowu ubył z mojej szafy kawałek tkaniny... dołączam do akcji Liliany - Uwolnij tkaniny z szafy

Pozdrawiam Karol INA

07 lipca 2014

Konkurencja w dziale XXL

Trafiłam w SH na ogromną sukienkę, w rozmiarze 50. Materiał przypomina bardzo cieniutki jeans.
Ponieważ wciąż nie bardzo wierzę w swoje możliwości krawieckie, pomyślałam że nie będzie szkoda jak się nie uda... Stracę najwyżej kilka zł.
Rozprułam , przygotowałam wykrój sukienki i... zabrakło kawałek na przód (przy rękawach) i na długości wyszła jakoś tak mało przyzwoicie ;)
Dodałam czarne wstawki z materiału znalezionego w szafie (chyba powinnam dołączyć do akcji Liliany z Zapomnianej Pracowni, bo w szafie robi się ciasno...) i cała sukienka prezentuje się tak:




Z czarnego materiału zrobiłam też odszycie dekoltu i dodałam kieszenie, których nie ma w oryginale.
Generalne jestem zadowolona. Sukienkę noszę, a to najważniejsze.
No i spodobała się Siostrze, więc będzie nr 2. Tylko wersja mniej przyzwoita :)..... Młoda jest to woli krótsze sukienki :)

Pozdrawiam Karol INA