23 lutego 2014

Ze złotą nitką

Sweterek robiony metodą bezszwową od góry.

Robiąc korpus dodałam kilka oczek, żeby nie opinał brzucha i dawał swobodę ruchów... efekt osiągnięty ale czuję się w nim trochę jak w worku. Wniosek jest taki, że teraz fajnie prezentuje się do obcisłych spodni i kozaków, ale chyba go przerobię... Wolę mieć sweter, który w pełni mnie zadowala ;)
Tył jest dłuższy od przodu o całą długość ściągacza. Próbowałam wyprofilować go rzędami skróconymi, ale efekt był taki, że wydziergałam jakiś "worek" na pupę. Myślę, że to kwestia rozplanowania "zwrotów" w rzędach. Niemniej jednak zniechęciłam się i więcej nie próbowałam. Tak też mi pasuje.
Jak widać włóczka się mechaci... troszkę się zmartwiłam, ale po rozeznaniu na całości okazało się, że to tylko w tym miejscu. Mam więc "winowajcę" - w kurtce w tym miejscu jest metka i to ona tak poczochrała mój sweterek.
A do kompletu udziergałam dwie bransoletki. A co! Będę miała wybór :)
Pierwsza z przeźroczystych koralików na cieniowanym kordonku w beżach.
Druga z ciemnobrązowych koralików (bardzo ciężko uchwycić ich prawdziwy kolor)

....dzierga się kolejny sweterek. :)






1 komentarz:

  1. Sweterek świetny. Ja niestety jestem za krótka do szerokich swetrów. Faktycznie z kozakami i wąskimi spodniami będzie tworzył super zestaw. Te różne długości - takie celowe "niedopasowanie" części swetra jest ostatnio modne. Fajna alternatywa rzędów skróconych na pupie ;-) Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń