30 kwietnia 2014

Kiedy lewa staje się prawą...

Dominika z bloga o-rety razem z firmą Brother zorganizowała konkurs na najlepszą przeróbkę ubrań. Nagroda w konkursie świetna więc mobilizacja duża. Co z tego, że średnio sobie radzę z szyciem ubrań...warto było przynajmniej spróbować!
Konkurencja ogromna! A przy okazji można podziwiać jak można przerobić stare fatałaszki na naprawdę fajne ciuchy!
Ja wykorzystałam wielką sukienkę z SH.

Tak, wiem znowu szary kolor.... nic na to nie poradzę, że mnie ciągnie w tę stronę gdzie szaro ;)
Jak ją rozprułam okazało się, że lewa strona podoba mi się o wiele bardziej.
Więc lewa stała się prawą.
Materiału starczyło na przód i tył. A rękawy?
Do tego przydał się szlafrok.
Wykrój na podstawie bluzy, wydłużyłam, wytaliowałam i... mam sukienkę





Kurczę! Przy tak wielkiej konkurencji nie oczekuję nagrody (choć bym chyba oszalała z radości!), ale właściwie to wygrałam sama dla siebie....Dumna jestem, że dałam radę. Obeszło się bez większego prucia (poprawiałam tylko plisę dekoltu). I najważniejsze - mam ochotę na jeszcze!
Będę więc szyć!




27 kwietnia 2014

Na szaro i na okrągło

Swetry z koła opanowały internetową przestrzeń. Wydziergałam i ja.

Miałam trochę problemów, żeby dopasować rozmiar.
Robiąc go korzystałam z kursu przygotowanego przez Dorotę. Opisany jasno i przejrzyście. Niemniej jednak należy pamiętać, że Dorota to kobieta drobna i należy uwzględnić swoje rozmiary ;) Tak więc pierwsze prucie było kiedy okazało się, że za mało mam swetra żeby porządnie się owinąć. Kolejne (po tym jak dopasowałam rozmiar) nie podobało mi się jak układają się rękawy, a raczej ta część swetra, którą musiałam ujarzmić na karku....więc prułam. Uparłam się, że ma być jak należy, bo z doświadczenia wiem, że takie niedopracowane swetry zalegają gdzieś w szafie i tyle! Olśnienia doznałam na spacerze. Byliśmy z psem, las, ptaszki kwitnące zawilce .... a ja wciąż myślałam o tym jak rozwiązać sprawę z rękawami. No i wymyśliłam. Otwór na rękawy "przesunęłam" w górę po obwodzie koła. Pozwoliło mi to zmniejszyć ilość dzianiny na karku i tym samym wydłużyć sweter.
Jest taki jak chciałam - długi, mogę się swobodnie owinąć i u góry układa się całkiem nieźle. Tylko sam środeczek nie chce współpracować i ładnie się układać - minimalnie sterczy. Ale zajmę się nim jeszcze ;)
Problemem okazało się zapięcie swetra. Kupiłam fajną dużą agrafę. Fajnie trzyma sweter ale tylko wtedy jak się nie ruszam. Przy chodzeniu sweter ciągnie trochę w dół i agrafka się nie sprawdza. Myślę, żeby spróbować takich malutkich plastikowych zatrzasków. Kilka w rządku powinno załatwić sprawę - mam nadzieję.
 

Modelka ze mnie kiepska, ale za to Rufi musi się wcisnąć w kadr :)

Jeszcze kilka danych technicznych:
- średnica koła z plisą 63 cm (na rozmiar 38-40)
- druty KP 7mm
- włóczka Justa + czterdziestka. Justy zużyłam prawie 3 motki. Niestety miałam za mało, a chciałam duży sweter więc na plisę wykorzystałam włóczkę z domowych zapasów. Też 100% wełny, też połączona z czterdziestką. A ponieważ niewątpliwie jestem maniaczką szarych kolorów (mam ich dużo w różnych odcieniach)  udało mi się wpasować kolorystycznie z resztą swetra. Dopóki nie powiedziałam, że musiałam kombinować nawet mama, wprawiona "dziergaczka" wszelakich dzieł, nie zauważyła różnicy. Tak więc projekt uważam za udany!