29 sierpnia 2014

Dmuchawce, latawce, wiatr....



Nie ma co za dużo pisać.
Materiał ten sam co na sukienkę dla Siostry. Wykrój też ten sam.
Dodałam jednak rękawki 3/4. Na obecną pogodę i jeszcze na początek jesieni przyda się o wiele bardziej niż model bez rękawków.
Zwęziłam troszkę w okolicach talii.
Mój model jest też dłuższy od poprzedniego o jakieś 10cm...., po 1cm na każdy rok różnicy wieku między mną a Siostrą ;) .......młoda niech nosi krótkie, ja wolę już ciut dłuższe.
Dmuchawce to dzieło dziadka Oliwki, o której pisałam w poprzednim poście.
 Taka współpraca :)
 Dużo potrafią moje ręce, chętnie poznaję i doskonalę nowe techniki, jednak malować, rysować itp. to ja nie będę. A szkoda... Mam problem z narysowaniem linii prostej, więc o bardziej skomplikowanych dziełach mowy nie ma. Ja tylko poprawiłam farbkami do tkanin to co zostało naszkicowane.

Bardzo dziękuję, za tyle miłych słów pod ostatnimi postami!
Napędzacie mnie do działania :)


Pozdrawiam Karol INA

27 sierpnia 2014

Oliwkowe love

Oliwka to wnuczka świetnej Babki, z którą pracuję.
A skoro lubię Babcię Oliwki to wymyśliłam prezent dla Maluszka.
 Troszkę mi pokrzyżowała plany, bo urodziła się miesiąc wcześniej, a ja byłam "w połowie drogi".

Wtedy troszkę zwolniłam tempo, bo już nie gonił mnie termin :)

Za tydzień odbędzie się chrzest Oliwki więc dostała prezent od cioci na tę właśnie okazję :)

25 sierpnia 2014

Zestaw plażowiczki .... na koniec lata

Z prezentem dla Mamy zawsze jest jakiś problem...
Mama się nie maluje - więc kosmetyki odpadają.
Mama nie ma klasycznej figury w rozmiarze 36-38 - więc kupno fajnego ciuszka odpada (o ile prezent ma być niespodzianką).
Prezent ma być dla Mamy, a nie dla domu, więc prezenty w stylu wazon czy świecznik odpadają. 
I tak główkowałam jak przy każdej okazji, kiedy należy przyjść z prezentem ... i wymyśliłam torbę na plażę. Wykrój sprawdzony więc szybko poszło.
Szyłam już taką torbę dla siebie. Sprawdziła się więc Mama dostała drugą wersję.


Ponieważ znam moją Mamę tak dobrze, że wiem na 1000%, że na plażę zabierze ze sobą jakąś robótkę (choćby namniejszą) powstał jeszcze woreczek robótkowy.



Pozostaje tylko trzymać kciuki za dobrą pogodą na czas wypoczynku Rodziców.

.....
Wciąż mam w planach takie woreczki na moje robótki... i chyba już pora plany wprowadzić w życie!




15 sierpnia 2014

Obiecanki cacanki

Czasem powinnam się ugryźć w język....
Kiedy trafiłam w sklepie na tą dzianinę była ze mną moja Siostra. Kiedy okazało się, że to na sukienkę oczka jej błysnęły, uśmiechnęła się i jak ten kot ze Shreka patrzyła na mnie tymi ślepiami..... Spoko - starczy na dwie, to się załapiesz :)
 I Właśnie tu powinnam była się ugryźć w język
Nie, nie dla tego, że nie chciałam jej uszyć sukienki... tylko dlatego, że w 99,9% takich sytuacji włącza mi się .... właściwie to nie wiem jak to nazwać... no opór mi się włącza. 
Nie lubię czegoś "musieć", nie lubię terminów - tych kiedy dotyczą projektów powstających w tzw. międzyczasie - tzn. wtedy kiedy jestem po pracy, dom ogarnięty, obiad ugotowany, gary pomyte i pies wybiegany i ja też :). Wtedy łapię się za przyjemności  - bo przecież nie można tak nic nie robić :)
I wtedy nie lubię pośpiechu, bo przecież obiecałam... tak, Siorka czekała na sukienkę.... uwaga ... 2 miesiące.
Ależ Ona jest cierpliwa :)
No to skoro tyle czekała musiałam wymyślić coś więcej...
Sukienka prosta z założenia, nie krępująca ruchów no i oczywiście z kieszeniami :)
Jaskółki malowane farbą do tkanin. Niestety nie jestem aż tak zdolna, żeby porywać się na samodzielne  malowanie, więc znalazłam grafikę w sieci i zrobiłam szablon.

Kontury odrysowałam markerem do tkanin. A później tylko "wypełniłam" jaskółki.
Siorka zadowolona. Pewnie bardziej, z tego, że się doczekała sukienki :)
Teraz już nic nie będę mówić.... będę działać :) bez przymusu, bez pośpiechu i presji - czysta przyjemność dawkowana w wolnym czasie :)
A ewentualnych obdarowanych będę uszczęśliwiać z zaskoczenia :)

I jeszcze kilka fotek sukienki




 Pozdrawiam Karol INA


11 sierpnia 2014

Ombre na jesień

Dziergałam wieczorami, w trakcie kiedy mój Mąż oglądał mundialowe mecze. Mundial się skończył, a ja nie skończyłam swetra... Było trudno, bo robił się coraz większy, a mi coraz cieplej (grzał w kolana aż tylko :)
Ale dobrnęłam do końca.




Efekt ombre osiąnęłam dzięki włóczce, która składa się z 6 niteczek. Na początku wszystkie szare, później jedna ciemna i 5 szarych.... i tak do końca, aż wszystkie 6 było ciemnych. Na zdjęciach widać pasy, jakie stworzyła włóczka, tak na żywo różnica jest dużo delikatniejsza.

Włóczka miała wiele łączeń. Tu skorzystałam z tej metody. Naprawdę się sprawdza, łączeń nie widać i co najważniejsze - nie muszę chować miliona nitek z supełków powstają przy innych metodach.

........
W planach był inny sweter, ale w pasmanterii nie było włóczki, którą sobie upatrzyłam. Pani zdziwiona powiedziała, że takie włóczki będą jesienią.... taaa tylko, że ja chcę sweter mieć gotowy na jesień ;) 

Pozdrawiam Karol INA


04 sierpnia 2014

Reszta do kompletu

Będzie krótko, bo mam problem z organizacją mojego czasu.
 Uszyte jakiś czas temu, długo czekały na zdjęcia.
Potem zdjęcia czekały na prezentację.
...........Czas przelatuje mi między palcami :)....................


Podkładka pod maszynę - potrzebna, bo stół na którym szyję jest podatny na zarysowania. Więc dmuchając na zimne uszyłam podkładkę. Warstwa materiału, z którego uszyłam pokrowiec na maszynę, warstwa czarnej bawełnianej tkaniny i wewnątrz ocieplina. Miałam małe trudności z obszyciem brzegów, ale w końcu się udało. No i żeby pasowała do pokrowca jest też drzewko. Nie pikowałam jakoś obficie... nie chciałam przesadzić.
Woreczek - wewnątrz kable i pedał gazu do maszyny. Wszystko w jednym miejscu. I do tego prezentuje się całkiem fajnie :)
I jeszcze cały komplet
Pozdrawiam Karol INA

p.s. ogromnie dziękuję, za miłe słowa pod poprzednim postem. Takie komentarze motywują do działania :)