11 listopada 2015

Granatowa - ciążowa

Całe wieki mnie tu nie było... to znaczy bywam, czytam co u Was, czasem się odezwę, komentując Wasze prace i... znikam tworzyć :)
Powstaje wiele, ale idzie na to cały mój wolny czas.
Powoli ogarnęłam zdjęcia zaległych prac.
Ale dziś, na pierwszy ogień sukienka dla Siostry. Rośnie kochana z dnia na dzień :)
Potrzebna była sukienka, więc jest - granatowa-ciążowa.

Uszyłam ją wykorzystując wykrój na sprawdzoną bluzkę. Wykrój przodu przesunęłam od linii złożenia materiału o 10 cm, co dało mi dodatkowe 20 cm z przodu. Nadwyżkę materiału podzieliłam na pół i tym sposobem mamy miejsce na BRZUSZEK :)
Sukienkę uszyłam z dzianiny punto, z tego co niby się nie mechaci. Zobaczymy :)
A tu jeszcze zdjęcie na manekinie. Jak już nie będzie BRZUSZKA to zaszyjemy nadwyżkę materiału i sukienka dalej będzie "aktywna".

03 sierpnia 2015

trzy razy

3 koszulki.
Zmajstrowane z dzianin zbunkrowanych w szafie.
Ta w paski i szaro czarna to "resztkowce". Pozszywane kawałki ... i jest koszulka.

Wykrój z tej bluzy.
Rozmiar 36, tylko szyjąc z tego wykroju trzeba poszerzyć troszkę otwór na rękę.
Mój wykrój dopasowałam już dla siebie i teraz lecę hurtem :)
Jak będzie zimniej dodam rękawki i będę szyć bluzki... dużo bluzek :)
Bardzo pasuje mi ten wykrój :)



14 lipca 2015

Chciałam zaszaleć.....

... na wesele mojej Siostry chciałam zaszaleć i uszyć sobie sukienkę... taką "na raz". Wymyśliłam sobie kwiaty... dużo kwiatów. Kwiecista sukienka pod koniec czerwca - piękne słońce, wysokie temperatury i te kwiaty...  rozumiecie? :)
Długo szukałam kroju. Na początku chciałam górę sukienki - gorset... no miałam przecież szaleć :) Dwa nieudane modele próbne sprowadziły mnie na ziemię. Za nic nie mogłam dopasować gorsetu.
Więc zdecydowałam się na tę sukienkę.
Skroiłam materiał i w środę przed weselem szyłam. Przy każdej przymiarce wymiękałam coraz bardziej... z mojej chęci szaleństwa w końcu nie zostało nic... okropnie czułam się w tych kwiatach...
Do tego zrobiło się zimno i deszczowo. Cała moja wizja odleciała...
... i co robi Karol INA w takiej sytuacji?
.... szyje kolejną sukienkę...
trudno wymiękłam, uszyłam taką moją wersję.
Do tego dodałam czarny pasek z kokardką i ... to by było na tyle mojego szaleństwa :)
Wymiękłam i już!




Model fajnie się sprawdził. Szeroki dół idealny na taneczne szaleństwa :)


.... a kwiaty chyba przerobię na kosmetyczki...


pozdrawiam Karol INA

11 lipca 2015

Paski

Dwa kolory prawie bawełnianej "mediny" czekały na swoją kolej. Chciałam mieć taki sweterek do lnianych spodni. Pierwsza powstała wersja wyszła troszkę za duża.. i coś mi nie pasowało.
Było jakoś tak ... ni jak...
Sweter leżał w szafie. Nie pasował mi i już.
Więc już go nie ma    :)
W jego miejsce powstał kolejny. Z innym rozkładem kolorów. I teraz jest ok.
Całość dziergana w całości od góry. 
Lato mamy "słabe", więc przyda się na poranną jazdę rowerkiem do pracy :)
Teraz mi pasuje :)


A ta czarna baba w rogu salonu pomoże mi częściej publikować posty... Nie specjalnie czuję się przed obiektywem, a i z fotografem ciężko zgrać terminy. Teraz jestem już niezależna, więc będę tu częściej.

Następny post szyciowy... o tym jak chciałam zaszaleć... i o tym, że skończyło się jak zwykle.... :)

Zatem do następnego razu!
Pozdrawiam Karol INA


19 kwietnia 2015

Granatowa

Sukienkę uszyłam na urodziny Mamy. Urodziny okrągłe, wyjątkowe. Tata zorganizował przyjęcie i najważniejsze - zjechały się wszystkie jej dzieci :)
Są to dość rzadkie chwile. Bracia mieszkają w dwóch przeciwległych krańcach Polski. I naprawdę bardzo rzadko się zdarza, żebyśmy się zgrali i spotkali wszyscy razem. 
I co najlepsze... dom rodzinny stał się jakiś ciasny :)
W związku z tym część gości spała u nas. 
Nic niezwykłego gdyby nie to, że się nie wyrobiłam z sukienką wcześniej i miałam ją skończyć dzień przed imprezą. I prawie się udało. Prawie...
Wieczorkiem zaczęłam się spieszyć, żeby już zwinąć warsztat i z tego pośpiechu źle wszyłam zamek... jedna część poprawnie a druga strona... w sumie też właściwie tylko w między czasie zamek się przekręcił..... No nic trzeba było pruć. 
Dałam radę. Dwie godziny przed wyjściem z domu kończyłam podłożenie rękawów i dołu... Zdecydowanie nie powinnam zostawiać szycia sukienki na ostatnią chwilę :)



Wykrój to sukienka bez kaptura. Rozmiar 38 - nic nie musiałam poprawiać leży idealnie.
Sukienka bez kaptura i bez rękawów też. Przynajmniej ten który był na wykroju to zupełnie nie moja bajka.
Poradziłam sobie. Skorzystałam z tego wykroju. Model C rozmiar 40. Musiałam tylko minimalnie zwęzić koło pachy.
Pierwszy raz wszywałam zamek kryty. Nie wiem czy to fart nowicjusza, ale poza pomyłką wynikającą z mojego gapiostwa poszło całkiem sprawnie i .. równo się wszystko zeszło :)

Dzianina - "nie wiem jaka" kupiona w SH. Fanie się nosi i się nie gniecie. Kosztowała niej niż zamek kupiony w pasmanterii :)


24 marca 2015

Z uszkami

Mała Gabrysia, chrześnica mojego Szwagra, przypomina wszystkim, że będzie miała niedługo imieninki :)
Więc jak będą imieninki, to muszą być prezenty :)
Z tego co znalazłam w szafie powstał wiosenny komplet. Czapka i komin.
Czapka jest z długimi uszkami i mam nadzieję, że spodoba się małej solenizantce.
Przy szyciu czapki skorzystałam z pomocy Mondfee i MamaMi. Zmieniłam tylko proponowaną przez dziewczyny głębokość czapki. No, w końcu jak miały być uszy, to musiała być płytsza, żeby uszy były na właściwym miejscu.
W każdym razie dziewczyny pokazały wszystko tak wyraźnie, że poszło gładko.
Do kompletu komin. Też z dwóch warstw. Ta granatowa cześć to cieniutki polar, więc jeszcze troszkę pogrzeje malutką główkę i szyjkę.



Komplet przekazany. Niebawem dotrze do Gabrysi.
...a ja dostałam zamówienie na kominy :) wiec biorę się do pracy.

pozdrawiam Karol INA


15 lutego 2015

Małe formy

Taki drobiazgi, które powstaja szybko i radują oko :)
Dwie zakładki do książek i breloczek do kluczy. 



Cała trójka trafiła w dobre ręce, a ja mam radochę, że coś skończyłam :)
Zabieram się więc za kolejne punkty z listy.

Pozdrawiam Karol INA

14 lutego 2015

Endorfiny potrzebne od zaraz....

Od kilku dni trochę się zadręczam... a wszystko to mam na własne życzenie.
Ale po kolei...
od kiedy pamiętam, zawsze mam rozgrzebane klika projektów. Nigdy mi to specjalnie nie przeszkadzało. Aż do teraz, kiedy to zwyczajnie nie mam co Wam pokazać...
  • Sukienka uszyta, ale czeka na przerobienie... jak zwykle wina w rozmiarówce Burdy, a może.... moich obwodów - nad tym pracuję, więc może później rozmiary w Burdzie będą bardziej pasowały  :)
  • czapka- już z górki, ale ma być w komplecie z kominem więc to jeszcze nie połowa
  •  sweter nr 1 zaczęty...jestem kawałek za dekoltem, więc jeszcze ciężko to nazwać swetrem
  • Sweter nr 2 gdzieś mniej więcej w połowie drogi
  • Sukienka wydziergana praaawie cała....
  • lariat korakilkowy w drodze...
  • poszewki na poduszki skrojone, ale jakoś mi nie po drodze z maszyną 
  • a do tego wszystkiego inspiracji tyle, że założyłam  osobny folder  - DO ZROBIENIA, tylko nie wiem kiedy to wszystko zrobię
No i trochę mnie to wszystko przygniotło..
Plan jest taki: OGARNĄĆ SIĘ! i zabrać do roboty :)
Pokończę co się da i wtedy będę realizować projekty z folderu - do zrobienia. O! Postanowione!
A dziś po sobotnim sprzątaniu poszłam (a właściwe pobiegłam) szukać endorfin :)

..........Iiii........... zadziałało :)
Wróciłam do domu zmęczona, ale zadowolona :) zaliczyliśmy 6km, co po zimowym ograniczeniu ruchowym jest dobrym wynikiem. Wracam do gry :)



 Widzicie ten język? Mój wisiał tylko troszkę mniej :)

Pozdrawiam
zadowolona Karol INA :)


17 stycznia 2015

Kubuś P

Z obawy przed tym, żeby nie zostać nałogowym zbieraczem, raz na jakiś czas robię przegląd pudelek z moimi skarbami. Wtedy zazwyczaj kilka rzeczy zmienia właściciela. Tak było i tym razem.
Kilka haftów z Kubusiem Puchatkiem. Wyszyte w szkole średniej (boszzzzz dawno to było...). To miał być kalendarz dla moich dzieci (tak na zaś) :) Na każdy miesiąc inny Kubuś, w innej scenerii.
..... i jak to ze mną bywało i czasem jeszcze bywa powstał taki mój UFOk. Wyszyłam 6 z 12 obrazków i... zostawiłam. Schematy pewnie zostały w domu u rodziców, a Kubusie leżały u mnie w pudle.
No i skoro nie doczekały się wykorzystania u mnie to oddałam je pewnej małej Dziewczynce. Ona pewnie jeszcze niewiele rozumie, ale jej rodzicom się podobały. Oprawione już wiszą w jej pokoju :)

No to teraz kolej na Kubusie :)



14 stycznia 2015

Pierwsze "nowe"


Jak już pisałam mam zamiar - najprościej mówiąc - rozwijać się :)
Na pierwszy ogień ścieg koralikowy peyote. Plotłam pierwszy raz ... i nie zachwycił mnie.  Nie obyło się bez utrudnień - poplątana żyłka przez cały czas tworzenia, prócie bo coś nie tak i... szerokość nie pasuje, ale zaparłam się i skończyłam.
Zrobiłam komplety dla Mamy i Siostry. Ponieważ to miała być niespodzianka, zobaczyły dopiero gotowe komplety.... i się poddałam.... Młoda ma taką drobniutką rękę, że jej bransoletka jest za duża, a mama swojej nie włożyła.... i tyle było mojej radości z niespodzianki. Dobrze, że chociaż trafiłam z rozmiarami pierścionków :)
Bazy do kompletu dla mnie leżą i czekają na swoją kolej. Trochę zniechęcona chyba nie prędko je zrbię.
Ale nie ma tego złego... nauczyłam się w końcu czegoś nowego prawda? :)

11 stycznia 2015

Idzie nowe

Nie robię żadnych noworocznych postanowień... dlatego, że nigdy nie udało mi się ich spełnić :)
Ale z Nowym Rokiem wprowadzam nowe...
Zaistniałam na facebooku. Na pasku z boku bloga jest odnośnik - jeśli ktoś lubi - to zapraszam :)


A jeśli chodzi o inne "nowe" to mam zamiar uczyć się nowych technik, nowych splotów, nowych rzeczy..... Mam ochotę często pisać Wam, że zrobiłam coś pierwszy raz!

I mam nadzieję, że będzie tego sporo :)


Pozdrawiam Karol INA