19 kwietnia 2015

Granatowa

Sukienkę uszyłam na urodziny Mamy. Urodziny okrągłe, wyjątkowe. Tata zorganizował przyjęcie i najważniejsze - zjechały się wszystkie jej dzieci :)
Są to dość rzadkie chwile. Bracia mieszkają w dwóch przeciwległych krańcach Polski. I naprawdę bardzo rzadko się zdarza, żebyśmy się zgrali i spotkali wszyscy razem. 
I co najlepsze... dom rodzinny stał się jakiś ciasny :)
W związku z tym część gości spała u nas. 
Nic niezwykłego gdyby nie to, że się nie wyrobiłam z sukienką wcześniej i miałam ją skończyć dzień przed imprezą. I prawie się udało. Prawie...
Wieczorkiem zaczęłam się spieszyć, żeby już zwinąć warsztat i z tego pośpiechu źle wszyłam zamek... jedna część poprawnie a druga strona... w sumie też właściwie tylko w między czasie zamek się przekręcił..... No nic trzeba było pruć. 
Dałam radę. Dwie godziny przed wyjściem z domu kończyłam podłożenie rękawów i dołu... Zdecydowanie nie powinnam zostawiać szycia sukienki na ostatnią chwilę :)



Wykrój to sukienka bez kaptura. Rozmiar 38 - nic nie musiałam poprawiać leży idealnie.
Sukienka bez kaptura i bez rękawów też. Przynajmniej ten który był na wykroju to zupełnie nie moja bajka.
Poradziłam sobie. Skorzystałam z tego wykroju. Model C rozmiar 40. Musiałam tylko minimalnie zwęzić koło pachy.
Pierwszy raz wszywałam zamek kryty. Nie wiem czy to fart nowicjusza, ale poza pomyłką wynikającą z mojego gapiostwa poszło całkiem sprawnie i .. równo się wszystko zeszło :)

Dzianina - "nie wiem jaka" kupiona w SH. Fanie się nosi i się nie gniecie. Kosztowała niej niż zamek kupiony w pasmanterii :)