11 lipca 2015

Paski

Dwa kolory prawie bawełnianej "mediny" czekały na swoją kolej. Chciałam mieć taki sweterek do lnianych spodni. Pierwsza powstała wersja wyszła troszkę za duża.. i coś mi nie pasowało.
Było jakoś tak ... ni jak...
Sweter leżał w szafie. Nie pasował mi i już.
Więc już go nie ma    :)
W jego miejsce powstał kolejny. Z innym rozkładem kolorów. I teraz jest ok.
Całość dziergana w całości od góry. 
Lato mamy "słabe", więc przyda się na poranną jazdę rowerkiem do pracy :)
Teraz mi pasuje :)


A ta czarna baba w rogu salonu pomoże mi częściej publikować posty... Nie specjalnie czuję się przed obiektywem, a i z fotografem ciężko zgrać terminy. Teraz jestem już niezależna, więc będę tu częściej.

Następny post szyciowy... o tym jak chciałam zaszaleć... i o tym, że skończyło się jak zwykle.... :)

Zatem do następnego razu!
Pozdrawiam Karol INA


8 komentarzy:

  1. Sweterek jest śliczny:-) Pozdrawiam gorąco.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Elu! Pochwały od mistrzyni dziewiarki to jest coś :)

      Usuń
  2. Fantastyczny sweterek! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Jutro rano będzie miał swój debiut :)

      Usuń
  3. I jak? Debiut się udał? Sweterek na prawdę niczego sobie ;) Druga wersja zdecydowanie lepiej się prezentuje ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Debiutu nie było... pada od wczoraj... Ale nie ucieknie :)

      Usuń
  4. Wyszedł przepiękny i bardzo dobrze, ze go przerobiłaś! Czasem po prostu trzeba. Człowiek coś zrobi i widzi, ze to jednak nie to.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcale nie żałuję prucia :) Często mi się to zdarza. Sweterki się nosi, a nie robi, żeby leżały w szafie :)

      Usuń